A jednak..
Faktycznie.
To nie jest w moim stylu.
Wlasciwie chec zemsty juz ze mnie uleciala, bo tu sie nie ma za co mscic.
Przepraszam panow ze swiata-rogacza. nie zasluzyli na to.

Niewydognie mi z czyms, co nie jest moje. Spiewajace - macie racje. To nie jest fair.
Wyzylam sie i juz mi przeszlo.

dziekuje za uwage.

Cass
lanamalfoy 2005-07-14 22:26:12
skomentuj (14)
Oceny ;-)
Hej. Postanowiłyśmy tutaj zrobić centrum oceniania ;)

Będziemy się wyżywać emocjonalnie na waszych blogach ;)

Hermiona będzie krytykować wasz styl pisania, a ja, ponieważ lubię krytykowac wszytko, będę zajmowała się i tym i tym. Jednak większą wagę postaramy się przyłożyć do tego JAK piszecie, a nie jaką to ma oprawę.
Nie każdy musi umieć zrobić sobie szablon.

Wyszukujemy ludzi utalentowanych, gdzie nie ma się czego czepiać. Bo my przecież jesteśmy niezwykle sympatyczne i nie lubimy być wredne. O niee... :-)

Cassiopeia

;)

Ps. A wiecie co mnie wkurzało z tym blogiem?
Bo każda następna siostra Malfoya nazywala się LANA. Sratatata, jakby się Gizela nie mogła nazywać. A one wcale nie plagiatują, tylko po prostu trzy tysiące ludzi w jednym momencie wpadlo na pomysł, ze siostra Malfoya będzie miała na imię Lana. Aż mi się ciśnie brzydkie przekleństwo, ale go nie powiem. Udławcie się wszystkie sztuczne, plastikowe Lany. O!

lanamalfoy 2005-07-07 14:56:45
skomentuj (12)
Jak to byc moglo, ze ona i on...
Stoczyłam się z łóżka i wylądowałam miękko na podłodze. Prawie bezszelestnie przemknęłam się do łazienki na korytarzu, poniewż w naszej już ktoś (ach no ciekawe kto?) urzędował.
Dygotałam z zimna i plułam sobie w bordę, że nie wzięłam swetra, kiedy otowrzyły się drzwi od pokoju kąpielowego i wyszedł stamtąd jakiś chłopak. Uśmiechnął się wesoło i odgarnął z czoła morke włosy.
- Cześć - skinął mi głową. Najwyraźniej był w dobrym humorze, czego nie można było powiedzieć o mnie.
- Hej - odburknęłam.
- Jestem Nataniel, a ty?
- A ja nie.
Zaśmiał się krótko.
- Nie, jak ty masz na imię?
- Lancja.
- Jak?!
- LANA!
- Miło mi cię poznać- wyszczerzył się w oślepiającym uśmiechu. Dopiero teraz zauważyłam, że nie ma na sobie koszulki. Łooo... i bardzo dobrze, moze nie zakładać.
- Mi ciebie również - wydukałam i minęłam go w drzwiach. To do naszej szkoły chodzą TACY chłopcy? Szkoda, że Walentynki już minęły, mogłabym mu wtedy wysłać jakąś romantyczną anonimową... fuj, co ja robie?!
Umyłam się i uczesałam. Zawinięta jedynie w ręcznik wyskoczyłam na korytarz i na palcach podbiegłam do portretu Grubej Damy.
- Hasło?
- Zapomniałam...
- To marznij.
- Ale przecież ja będe chora! - pisnęłam przerażona i zadygotałam z zimna. Czemu tu nie ma centralnego?!
- Nie ma hasła, nie ma wchodzenia - odparła beztrosko Gruba Dama i wróciła do zaplatania wstążek na swojej sukni.
- O! Znowu się spotykamy - zaśmiał się ktoś za moimi plecami.
- Nataniel, pamiętasz może hasło?
- Oczywiście!
- Mógłbyś mi je podać?
- Hm...nie ma problemu.
- Cudownie. Więc? Podaj mi je.
- A! Okej. Rogogon Węgierski
- Nigdy tego nie wymówię. Ro-go-go-go-non- zaszczękałam zębami.
- Może lepiej się ubierz, bo jest tu trochę zimno - spojrzał na mnie z politowaniem i odszedł w stronę sypialni chłopców siódmego roku.

* * *


- Lana, a ty rozmawiasz jeszcze z Blackiem?- zagadnęła Hermiona podczas śniadania.
- Nie mam czasu na bezsensowne pogaduszki - prychnęłam.
- Chodzi ci o te walentynki? - uniosła jedną brew do góry i przerzuciła kartkę kartkę w książce od transmutacji.
W Walentynki (które spędziłam w towarzystwie Mike'a) Black na MOICH oczach robił z Parvati takie rzeczy, że chyba brzydzę się go dotknąć. Ponad to ma do mnie pretensje, że siedziałam na kolanach temu dzieciakowi. To ciekawe, bo on sięga mi do łokcia. Chyba chciałby się tak tłumaczyć, ale nie ma "letko". Poza tym nic sobie nie obiecywaliśmy...
- i mam prawo robić co mi się podoba. Szczególnie, jeśli chodzi o Daniela - odpowiedziałam spokojnie.
- Ale wszyscy myśleli, że wy razem...
Prychnęłam. Ja i Black. PRYCH jak stąd do tamtąd. Oderwałam kawałek bułki i zamoczyłam go w maśle czekoladowym. Po chwili pojawił się Ron, a za nim ziewający i potargany bardziej niż zwykle, Harry.
- Cześć kobietki - dziarsko przywitał się Ron.
- A ten dobry humor, to rozumiem, że z powodu dzisiejszego sprawdzianu z transmutacji? - sarknęła Hermiona.
- Co?! - obaj chłopcy przez chwilę wyglądali jak trafiei jakimś oszałamiaczem, a potem wzruszyli ramionami.
Hermiona zatrzepotała rzęsami i niewinnie pomieszała swoją herbatę. Uśmiechnęłam się lekko do Rona.
- O Lana, Parvati mówiła, że chodzi z Blackiem!
- Cudownie - wymamrotałam i odwróciłam się, żeby spojrzeć na Daniela. Nie było go przy stole. Siedział tylko Dracon w towarzystwie swoich ochroniarzy. Nasze spojrzenia na moment się spotkały, ale po chwili odwróciłam wzrok.
- ... No i powiedziała jeszcze, że jak się całowali to Black ją zaczął dotykać! Ale bubek!
- Jak ona ci pięknie wszystko opowiedziała. A może zademonstrowała?- wysyczała Hermiona.Czasami mam wrażenie, ze ona ma uczulenie na Rona. Chyba go nie lubi.
- A miałabyś coś przeciwko?
- Nie, no skąd- przyjaciółka zrobiła niewinną minę.
Odsunęłam od siebie talerz.
- Co jest?
- Nie wiem. Źle się czuje.
- Może powinnaś odwiedzić panią Pomfrey? - zaproponowała Lavender. Zignorowałam ją.
- Lana, co jest? Ej, nie przeżywaj tego tak...Chodź pogadamy - Hermiona pociągnęła mnie za rękę i wyprowadziła z Wielkiej Sali. Schowałam twarz za włosami, kiedy przechodziłam obok stołu Ślizgonów.
- Zapytam tylko, czy ty coś do NIEGO czujesz?
- Rona?- zamrugałam powiekami.
- Oczywiście. Najlepiej powiedz, czy nie dobierałaś się do Dracona - wysyczała. - Do Blacka. Przecież to nie jest facet dla ciebie! On leci tylko na nazwisko...
- Jakby swojego nie miał - wtrąciłam.
- i na kasę!
- Bo z pewnością klepie biedę, jak widać.
- Pytam, czy się zakochałaś?!
- Nie wiem - usiadłam na schodach i objęłam kolana ramionami. Czułam się żałośnie i beznadziejnie! Bardzo beznadziejnie i bardzo żałośnie. Rozmazałam sobie zielony cień po całej twarzy.
- Chyba jednak wiesz... - Hermiona objęła mnie ramieniem.
- I co z tego. Przejdzie mi do jutra - oznajmiłam z mocą.
- Jak to zrobisz?
- Normalnie, a jak? Po co mam sobie nim głowę zaprzątać? Nie to nie, nara koleś - wstałam i rozmazałam się jeszcze bardziej.- Nie mam najmniejszego zamiaru za nim ganiać! Woli takie śliniące się barbielki, nie ma sprawy. Proszę bardzo. Dla mnie to on może im nawet dziecko zrobić! Mam go gdzieś! GDZIEŚ! GDZIEŚ! - tupnęłam nogą.- Pogardził, niech gardzi dalej..i...co się tak patrzysz?- zapytałam widząc, że spojrzenie Hermiony jest utkwione trochę bardzej za mną, mniej- więcej niedaleko wyjścia z lochów.
- Lana...- dziewczyna przełknęła ślinę i zamrugała powiekami. Odwróciłam się powoli. Zastygnięty w półkroku, z opadającymi na twarz włosami i niecoedziennie poważnym wyrazem twarzy stał ... Daniel Black. Zamarłam. Wzięłam głęboki wdech i wytarłam sobie z twarzy resztki spływających łez i cieniu do powiek.
Daniel zrobił kilka kroków w moją stronę, a ja zrobiłam kilka kroków do tyłu.
- Lana, ja...
- Wiesz Daniel, nie obchodzi mnie to co masz do powiedzenia. Nie interesują mnie zdania, zaczynające się od "JA WIELKI NADMUCHANIE NADĘTY DANIEL BLACK ŁASKAWIE" cos tam coś tam. Nie chcę wiedzieć co TY. Twoja osoba nie jest godna zainteresowania i współczuję Parvati, że teraz jest twoją ofiarą, bo potrafisz zamieszać w głowie, a mimo że Patil to plastikowa kretynka, to jednak się zakochała. Chcesz moje błogosławieństwo, czy przeżyjesz bez?
- Ale posłuchaj mnie...
- Chyba nie zrozumiałeś co powiedziałam. NIE MAM ZAMIARU CIĘ SŁUCHAĆ! Dotarło, czy mam powtórzyć głośniej? O idzie twoja dziewczyna. Cześć Parvati. Tak sobie właśnie gawędziłam z twoim samcem - uśmiechnęłam się sztucznie i objęłam Daniela ramieniem. - Fajny koleś, szkoda, że ma zamiar cię wystawić, bo pasujecie do siebie. Ty jesteś pustą lalką, a on nadętym kretynem, który ma koraliki zamiast oczu. Jesteście cudowni, kocham was - uśmiechnęłam się szeroko, cmoknęłam Daniela w policzek i puściłam go. Odwróciłam się na pięcie i pomaszerowałam w stronę sali do transmutacji.

* * *


- Co to była za scena na koryatrzu panno Malfoy?! - zapytała McGonagall po wejściu do klasy. - Panna Patil skarżyła się, że ośmieszyła ją pani publicznie. Słucham?
Ja jej nie ośmieszyłam, tylko powiedziałam prawdę
- To są moje prywatne sprawy, pani profesor. Wolałabym o tym nie rozmawiać na forum klasy - z trudem przełknęłam łzy, które zbierały mi się w gardle.
- Cóż.. dobrze. Malfoy? Co tak zbladłaś?Źle się czujesz?
W koło zrobiło się nieprzeciętnie ziemno i ciepło. Wręcz gęsto. Gdzieś w okolicach głowy poczułam jakieś bolesne ukłucie...a może to była noga...? Wszystko zniknęło...


lanamalfoy 2005-02-13 11:41:28
skomentuj (27)
~Sfrustrowani

wyfrustruj się
poczytaj


~Zalinkuj




~kryteria
Kryteria oceniania opowiadań potterowskichby Miona

Piszący:


- redaguje poprawne, logiczne teksty, o przejrzystej kompozycji, prawidłowe pod względem stylistycznym i językowym, ortograficznym i interpunkcyjnym

- kreuje główne postacie w sposób ujmujący, interesujący i co najważniejsze ? indywidualny i niepowtarzalny!

- wprowadza do opowiadania elementy charakterystyki bohaterów, stosuje opisy odpowiednio dawkuje jednak ich częstotliwość

- przedstawia logicznš argumentację w tekstach dotyczšcych historii, filozofii i sztuki, nie zapominajšc również o argumentacji poczynań bohatera

- umiejętnie dobiera i stosuje wyrazy, ZNA ich znaczenie(!)

- zajmuje się tekstem, z którym ma już pewne obycie, nie chwyta się tematu zupełnie obcego, na który niewiele miałby do przekazania

- pisze zgodnie z własnym stylem

- NIE kopiuje(!), NIE przerabia(!) cudzej pracy, efekty plagiatorstwa nie są trudne do rozpoznania

- W tekście stosuje puentę, mile widziane są prace o charakterze ironicznym

- potrafi wzbogacić dzieło posługujšc się np. listem, opisem przeżyć wewnętrznych, sentencjš...

- uwzględnia realia czasów, w jakich żyjš bohaterowie

- stosuje wprowadzenie, rozwinięcie i zakończenie tekstu

Niezbędne w pracy potterowskiej jest pisanie zgodnie z obowiązującym kanonem. Dopuszczalne są jednak niewielkie zmiany, jak uczucia łączące głównych bohaterów, wygląd Pokoi Wspólnych i daty szlabanów Harry'ego. Włosy Hermiony, piegi Rona i bezdzietność Hagrida zostawmy jednak w pierwotnej postaci. Niech opowiadanie nie emanuje zbytnim erotyzmem. Pamiętajmy, że "Harry Potter" to seria książek przede wszystkim dla dzieci! Tematu związków homoseksualnych i nadmiernej ilości wulgaryzmów w tekście nie trzeba chyba rozwijać


~Zaatakowani

Frustrujacy
Wielki Pe. z malym...zapalem.

My - Hermiony
Sama - Swoja
Hermiona Granger


~Historia shitów

2005
lipiec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
lipiec
kwiecień
marzec
luty
~Szablon

Grafika & HTML zrobiona przez niepowtarzalnego Lizaka. Zabrania on kopiować, przerabiać itp., pod grożbą odpowiedzialności karnej D; Dla Ani <3 i tylko dla niej. Pamiętać, że Lizak potrafi gryźć, szczypać i bić.